|
Trudno wyobrazić sobie gorszą wizytówkę miasta
niż budynek gdyńskiego dworca PKP - codziennie odwiedzany
przez dziesiątki tysięcy podróżnych. Dziury w posadzce,
odpadające ze ścian płaty starej farby, brud i nieświeży
zapach.
Obiekt, którego właścicielem jest
PKP Dworce Kolejowe, od pół wieku nie może doczekać
się kapitalnego remontu. Socrealistyczny zespół zabudowań
gdyńskiego dworca został oddany do użytku w 1959 r.
i od tej pory nie był modernizowany: kolej tłumaczyła
się brakiem pieniędzy, a miasto nie może inwestować
w obiekt, który nie jest jego własnością.
Po wielu latach w spółce Dworce Kolejowe
znalazły się fundusze na odnowienie wnętrza budynku.
Ale kiedy pieniądze przestały być problemem, pojawił
się inny kłopot: brak chętnych wykonawców. Kolejne
przetargi trzeba było unieważniać, bo nie zgłaszała
się ani jedna firma. - Ale i to już za nami, pierwszy
etap remontu właśnie się rozpoczął - mówi Andrzej
Neumann, zastępca dyrektora gdańskiego Rejonu Dworców
Kolejowych. - Kosztem pół miliona złotych zostaną
pomalowane ściany, wymienimy pokrycie dachu i część
stolarki okiennej. Roboty potrwają do końca czerwca.
W międzyczasie kolej ma przygotować
się do drugiego etapu: wymiany trojga wahadłowych
drzwi wejściowych i granitowej posadzki. - Kamienną
podłogę, strasznie śliską i z wieloma ubytkami, chcemy
zastąpić gresem. Nie wiemy tylko, czy zgodzi się na
to wojewódzki konserwator zabytków - mówi dyr. Neumann.
Przypomnijmy, że przed miesiącem
wbrew woli dyrekcji PKP wojewódzki konserwator zabytków
rozpoczął procedurę wpisu dworca do rejestru zabytków.
- Niewiele osób ma świadomość architektonicznych walorów
tego budynku, który choć powstał w czasach socrealizmu,
nawiązuje do gdyńskiego modernizmu i jest unikatowym
świadectwem swojej epoki - uważa Robert Hirsch, miejski
konserwator zabytków w Gdyni.
Dworzec Gdynia Główna Osobowa, socrealistyczny
gmach nawiązujący do gdyńskiego modernizmu, zostanie
wpisany do rejestru zabytków. Będzie pierwszym budynkiem
z lat 50. w Trójmieście, który otrzyma status zabytku.
Zespół zabudowań gdyńskiego dworca
PKP, codziennie odwiedzany przez dziesiątki tysięcy
podróżnych, mało komu kojarzy się z walorami architektonicznymi.
- Brudny i zaniedbany. Wstyd dla miasta - uważa wielu
gdynian.
Obiekt, którego właścicielem jest
PKP SA Oddział Dworce Kolejowe, od dziesięcioleci
nie może doczekać się kapitalnego remontu i uporządkowania
chaotycznej zabudowy sklepików i barów. Także jego
czystość pozostawia wiele do życzenia.
- Kolej planuje jego kompleksową
modernizację. Ale inwestycja ma być połączona z powstaniem
nowej dzielnicy na terenach między ul. Jana z Kolna
i obszarami przyportowymi. A to nastąpi najwcześniej
za kilka lat - mówi Marek Stępa, wiceprezydent Gdyni.
Jednak wśród znawców architektury
pojawiły się opinie, że gdyński dworzec należałoby
wpisać do rejestru zabytków, bo tylko to uchroni go
przed dowolnością podczas przebudowy.
- Niewiele osób ma świadomość architektonicznych
walorów tego budynku, który choć powstał w czasach
socrealizmu, jest unikatowym świadectwem swojej epoki
- mówi Robert Hirsch, miejski konserwator zabytków
w Gdyni. - Jego autorem jest prof. Wacław Tomaszewski,
wybitny polski architekt, wykładowca Politechniki
Gdańskiej, który przed wojną zaprojektował w Gdyni
m.in. Dom Bawełny i gmach dzisiejszej Akademii Morskiej.
Dworzec był na wskroś nowoczesny i znacznie wyprzedzał
swoją epokę. Cechuje go prostota formy, nawiązująca
do przedwojennego modernizmu. Gmach ze strzelistymi
oknami i granitową posadzką wyróżniał się ciekawymi
dekoracjami we wnętrzu.
W dworcowej poczekalni do dziś można
oglądać mozaiki przedstawiające morski krajobraz,
na suficie dawnej restauracji (obecnie sklep kosmetyczny)
polichromię obrazującą ciała niebieskie i znaki zodiaku,
a przed wejściem do tej sali znajdziemy najbardziej
charakterystyczny akcent gdyńskiego dworca - mozaikę
przedstawiającą Pegaza na kole PKP.
- Gmach stanowi bodaj jedyny przykład
architektury socjalizmu realnego na terenie Gdyni
- uważa arch. Anna Orchowska-Smolińska, autorka opracowania
na temat dworca. - Rozwiązania przestrzenne, detal
architektoniczny oraz bardzo bogaty wystrój wnętrz,
przy których powstawaniu uczestniczyli wykwalifikowani
rzemieślnicy oraz artyści plastycy, posiadają wyjątkowe
walory.
Docenił je także Marian Kwapiński,
pomorski konserwator zabytków, który rozpoczął procedurę
wpisu do rejestru. - Będzie to pierwszy w Trójmieście
obiekt socrealistyczny objęty indywidualnym wpisem.
W rejestrze co prawda figuruje już kilka gdańskich
budynków z tych lat, ale trafiły do wpisu jako część
zabytkowej zabudowy śródmieścia - mówi Marcin Tymiński,
rzecznik pomorskiego konserwatora zabytków. - W kolejce
na wpis czeka już socrealistyczny Dom Kultury w Nowym
Porcie - dodaje.
Najbardziej znanymi obiektami z lat
50., które objęto ochroną konserwatorską, są Pałac
Kultury i Nauki w Warszawie i tamtejsza dzielnica
mieszkaniowa przy ul. Marszałkowskiej.
Obecny kompleks zabudowań jest trzecim
gdyńskim dworcem. Pierwszym był mały parterowy budynek
z cegieł, który stanął jeszcze w XIX w. W 1926 r.
, gdy rozpoczął się dynamiczny rozwój miasta, oddano
do użytku nowy dworzec w stylu dworkowym. Ale już
1938 r. okazał się on zbyt ciasny i został rozbudowany.
W 1945 r. zniszczyły go działania wojenne. Obecny
dworzec powstawał etapami w latach 1950-1959.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Trójmiasto
Poniżej: Budynek przedwojennego dworca
zniszczony w czasie działań wojennych
|